Kampania WTF 1

27 września 2022 5min.

WTF?! czyli kultura organizacyjna na opak

Od wielu lat jesteśmy świadkami tworzenia się i rozwijania wspaniałych organizacji, które przyciągają nas do siebie wynagrodzeniami, wartościami, produktami, jakością, kulturą, dbałością o dobrostan psychiczny, akcjami charytatywnymi, kolorami, kampaniami i wszystkim, co najlepsze. Obok oczywistego generowania zysków, firmy te też realnie dbają o ludzi, którzy te zyski dla nich generują. Jakie są pobudki? No jasne, że różne, ale ważne, że działają i obie strony są zadowolone.

I faktycznie, my jako pracownicy lgniemy do tego, co dobre i opłacalne dla nas, ale i zgodne z naszym światopoglądem. 

Firmy konkurencyjne z kolei, podziwiają, czasem zazdroszczą i zwykle obserwują jaki będzie kolejny krok takich organizacji, żeby dorównać, wyprzedzić i umocnić swoją pozycję. Prześcigają się z głową, pomyślunkiem, w oparciu o realne zapotrzebowanie wewnątrz i na zewnątrz organizacji. I to jest piękne, bo nieustannie tworzymy lepszą jakość i nowe możliwości dla nas samych. 

Niestety czasem można się zapędzić albo polecieć na spontanie, totalnie headless. I o ile w Magento to niezłe rozwiązanie, to w życiu, szyi bez głowy przyszłości nie wróżę. Ale sypią się hasła i hasełka, które błyszczą na ścianach i rozbrzmiewają w głowach, a powtarzane jak mantra ubijają się w naszej świadomości, zaklejając czasem racjonalne myślenie.

I procedura goni procedurę, zapychając po korek kolejny proces, chociaż zaraz odchodzi w zapomnienie, mimo, że wybrzmiewała z pięknej prezentacji. 

Wszyscy wiemy, że teorie są piękne. Dopóki nie sprawdzimy ich w praktyce, bo tu możemy się bardzo zdziwić.

I oczywiście, że nigdy dysproporcji nie unikniemy, a i każdy inaczej postrzega rzeczywistość. Dla kogoś teoria utożsamia się z praktyką i wszystko da się zrobić, a dla kogoś innego, teoria sama w sobie jest złem, niezdolnym się ziścić – bo nie i już.

My wolimy jak się ziści. Czasem potrzeba chwili, żeby pomysł zamienić w fakt, a czasem czekamy na efekty kilka miesięcy, a nawet kilka lat. I mimo, że niechcący zdarzył mi się rym, to nie on będzie wiódł tu prym 😉

Prym mają wieść realne wartości, realna otwartość na feedback, realne ścieżki rozwojowe, a nie pitu pitu, bo tak mają wszyscy, a więc mam i ja! W moim odczuciu, jeżeli czegoś nie masz, to nie mów, że masz. Po prostu nie miej albo jeszcze nie miej. Satisfly nie ma jeszcze wielu rzeczy. Ale czyż rozwój człowieka i organizacji nie powinien być ciągły?

Jako Satisfly działamy, żeby spełnić swoje założenia i obietnice. Przyglądamy się uważnie czy to co głosimy na zewnątrz, jest zgodne z tym co istnieje wewnątrz firmy. Nie interesuje nas inne rozwiązanie, bo jest po prostu nieuczciwe.

I oczywiście, że nie zawsze idzie nam świetnie. I oczywiście, że napotykamy realne przeszkody. Przecież nie będziemy udawać, że nikt z nas nie schrzanił rozmowy feedbackowej. Nie będziemy mówić, że w zaprzyjaźnionych firmach komunikacja wewnętrzna jest słaba, a u nas jest czysta i przejrzysta niczym dźwięk z głośników zapalonego audiofila.

Wielka Teoria Feedbacku miała już swój czas na rynku. I owszem, wszystkie rozdmuchane teorie prowadzą nas w każdy możliwy zakątek, ale czy czasem praktyka nie kończy się na rozpisce i monologach osób, które ją przedstawiają?

A później zderzenie, konsternacja i wielkie What The F*? 

Wielu z nas już się na to po prostu nie nabierze.

Jestem pewna, że firmy, które mówią, że mają coś, czego w rzeczywistości nie mają, działają tylko na niekorzyść swoich relacji z pracownikami. Po co twierdzić, że za miesiąc przechodzisz na Linuxa, skoro mówisz to 10 lat i nadal działasz na Windowsie? Po co głosić, że rozwój pracownika to podstawa, skoro nie zamierzasz wydać nawet złotówki na jego szkolenie? Po co mówić o transparentności wynagrodzeń, skoro w ogłoszeniach widełki pojawiają się tylko w firmowym logo? Wewnątrz i na zewnątrz organizacji zostanie to prędzej czy później wyłapane, wpływając znacząco na podejście ludzi i wizerunek firmy. 

Jeżeli wartości firmy to szczerość, transparentność i odpowiedzialność, to niech rzeczywiście tak będzie. Bo kto na dłuższą metę chciałby pracować w firmie, która fajnie wygląda wyłącznie podczas rekrutacji? 

Sprawdzaj zatem co jest dobre dla Ciebie i czego w danym momencie życia potrzebujesz. Tylko wynagrodzenia? A może sprawczości? Wpływu? Sprawdzaj czy masz to w praktyce. Czy wszystko co zostało obiecane na wstępie współpracy jest spójne z tym, co masz na co dzień.  

A czy w którymś z postów naszej kampanii widzisz siebie? Widzisz swoją obecną firmę? Oj to niedobrze. WTF?! It’s a Workplace To Forget.